Zamiast wstępu

Strona powstała z chęci podzielenia się doświadczeniami w kwestii budownictwa w technologii strawbale. Dom takowy budujemy, ekspertami nie jesteśmy, uczymy się na błędach nie tylko swoich.

Wszystkich chętnych, którzy chcą obejrzeć na własne oczy jak dom powstaje, albo są chętni aby pomóc nam w budowie zapraszamy do odwiedzenia nas.

środa, 11 lipca 2007

Szkielet rośnie

Dzisiaj nastał sądny dzień, kolejny i zapewne nie ostatni. Praca zespołowa z chwilami prawdy i momentami grozy przyniosła efekt w postaci usadowienia na docelowym miejscu mozolnie skręcanych wcześniej ścian. Całość stawiana jest przy pomocy dźwigu, który podnosi poszczególne elementy i przenosi w odpowiednie miejsce. Następnie wszystko pasowane jest przy pomocy zaklęć, młotków, pił i jeszcze raz młotków. Odpukać, póki co, elementy pasują do siebie :)

fot. Kawałek ściany leci do góry.


fot. A teraz próba spasowania.






fot. Nie pasuje? Trzeba dopasować.






fot. Kolejna część ściany trafi na swoje miejsce.




fot. Panowie! Z siłą!






fot. Na koniec dnia efekt jest miodny.

wtorek, 10 lipca 2007

Konstrukcja

Drewniane elementy powoli zaczynają "coś" przypominać. Do tej pory całość czasu pracy zajmowało cięcie, struganie, nacinanie, impregnowanie - etapy czaso i pracochłonne ale nieuniknione. Teraz przyszła pora na skręcanie i pasowanie wszystkich części.

Ale bez obaw - fantastyczna ekipa wie co robi :) Lada dzień konstrukcja pójdzie w górę.

Kilka słów o konstrukcji. Jak widać tworzą ją potężne elementy drewniane, które przenoszą całe obciążenie stropu i dachu na fundament. Kostka słomiana będzie jedynie wypełnieniem ciepło i wiatroszczelnym, ale sama w sobie nie będzie przenosić jakichkolwiek obciążeń. Całość konstrukcji będzie widoczna w środku domu, co w połączeniu z pastelowymi tynkami da miły dla oka efekt.
fot. Powstają zacięcia na tragarzu, robota ręczna...


fot. ...wspomagana mechaniką.






fot.
Skręcone ściany czekają na postawienie.



piątek, 6 lipca 2007

Glina

Glinę przywieźliśmy aż z cegielni mieszczącej się w Dębicy. Oryginalnie miała być z Bieździadki(*), ale kierownik tej cegielni okazał się być osobą nie do końca poważną. W Dębicy sprawę załatwiliśmy szybko i bez problemu, ludzie tam pracujący podeszli do sprawy jak trzeba. Glina, którą mamy to tak zwany "surowy gruz", czyli gliniane produkty przed wypaleniem w piecu, które uległy uszkodzeniu mechanicznemu i idą do ponownego przerobu. Zawiera w sobie domieszkę drobno tłuczonej palonej cegły, ale jest jej bardzo mało, prawie niezauważalnie.

fot. Glina w całej okazałości

Większość materiału jest w formie "twardej", co znacznie ułatwiło transport, ponieważ można było zapakować glinę na ciężarówkę a potem bez problemu ją zrzucić. Została tylko niewielka ilość w formie "masełka" i żeby to zdjąć z paki samochodu trzeba było całkiem sporo się natrudzić. Glina przyczepiała się do łopat, butów, samochodu - miazga.
fot. Sterta gliny czeka na swój dobry czas.


(*) "Przychodzi śmierć po babcię, a babcia do niej - bierz dziadka!" (opowiedziane przez Jurka)